W klasycznym podejściu infrastruktura energetyczna obiektu była projektowana pod dość przewidywalny model pracy. Obiekt miał określone zapotrzebowanie, znane odbiorniki, stały rytm działania i względnie stabilny profil zużycia. Dziś ten obraz coraz częściej się komplikuje.
- Zakład przemysłowy może uruchamiać nowe linie, automatyzować procesy, zwiększać liczbę urządzeń wymagających stabilnego zasilania albo zmieniać cykle pracy w zależności od zamówień.
- Centrum logistyczne coraz częściej korzysta z automatyki magazynowej, intensywnego oświetlenia, systemów bezpieczeństwa, ładowania urządzeń transportu wewnętrznego, a w perspektywie także z infrastruktury dla floty elektrycznej.
- Biurowiec pracuje inaczej rano, inaczej w godzinach największej obecności użytkowników, inaczej zimą i inaczej latem, kiedy rośnie znaczenie wentylacji, ogrzewania lub chłodzenia.
- Obiekt handlowy musi łączyć potrzeby najemców, gastronomii, oświetlenia, klimatyzacji, chłodnictwa, systemów przeciwpożarowych, wind, parkingów i coraz częściej ładowarek dla samochodów elektrycznych.
W każdym z tych obiektów energia ma swój rytm. Nie jest prostą linią na wykresie. Bardziej przypomina ruch w mieście: czasem płynny, czasem intensywny,
czasem obciążony w konkretnych punktach i godzinach. To właśnie ten rytm coraz częściej decyduje o tym, czy infrastruktura energetyczna jest wystarczająca.




