Jednym z pierwszych sygnałów, że infrastruktura przestaje nadążać za potrzebami inwestycji, jest wzrost zapotrzebowania na energię. W praktyce pojawia się on niemal w każdej rozwijającej się firmie – wraz z nowymi liniami technologicznymi, rozbudową obiektu, wdrażaniem automatyki czy inwestycjami w OZE.
Problem polega na tym, że infrastruktura energetyczna najczęściej projektowana jest na określone warunki początkowe. Jeżeli nie uwzględniono odpowiedniej rezerwy mocy, po kilku latach eksploatacji mogą pojawić się pierwsze ograniczenia.
Objawia się to m.in. spadkami napięcia, przeciążeniami czy koniecznością ograniczania pracy części urządzeń. W skrajnych przypadkach może dojść do awarii.
To moment, w którym infrastruktura przestaje być wsparciem dla biznesu, a zaczyna go ograniczać.


