Jednym z najczęstszych błędów jest projektowanie instalacji „na dziś” — bez uwzględnienia tego, jak obiekt będzie funkcjonował za 3, 5 czy 10 lat.
Typowe scenariusze:
- zakład produkcyjny zwiększa automatyzację,
- centrum logistyczne rozbudowuje powierzchnię,
- inwestor instaluje ładowarki dla flot elektrycznych,
- pojawia się decyzja o montażu instalacji OZE.
Jeżeli pierwotny projekt nie przewidział rezerwy mocy, pojawia się problem. Zbyt mały transformator, niewystarczające przekroje kabli czy ograniczona konfiguracja rozdzielnicy oznaczają konieczność przebudowy infrastruktury.
A to generuje dodatkowe koszty, przestoje, ingerencję w już funkcjonujący obiekt.
Dobra praktyka?
Analiza scenariuszowa i projektowanie z zapasem technologicznym. Rezerwa mocy to nie „nadmiarowy koszt”, lecz inwestycja w elastyczność i bezpieczeństwo rozwoju.

